Barbaria w natarciu
Opublikowane przez Administrator dnia Marca 05 2022 23:59:51

Inter arma silent Musae – w czasie wojny milczą Muzy. Gdy rozum śpi budzą się demony – te dwie maksymy znakomicie oddają sytuację, jaka zapanowała w Polsce tuż po rozpoczęciu wojny na Ukrainie. Kiedy milczą Muzy, głowę podnosi dawno niespotykana w Polsce w takiej skali barbaria. Budzą się demony wielkiej nienawiści.
Nienawiść ta ma bardzo określony cel – jest nim Rosja i Rosjanie. Wszyscy Rosjanie. A ponadto także wszystko, co rosyjskie, choćby z przeszłości. Miłosz pisał w czasach stalinowskich „spisane będą czyny i rozmowy”. Tak, lista nienawiści z obecnych czasów będzie kiedyś przedmiotem badań naukowych, do jakiej degradacji może dojść jednostka i społeczeństwo. Jestem przekonany, że rozsądniejsi ludzie z tej ciągle rosnącej listy w przyszłości będą głęboko zawstydzeni swoją dzisiejszą postawą. Wokół nas szaleje istna orgia nienawiści. Począwszy od tak śmiesznych posunięć, jak usunięcie z telegazety TVP wyników rosyjskiej ligi futbolowej przez usunięcie rosyjskich filmów i seriali, po już zupełnie nieśmieszne dyskusje o usuwaniu literatury rosyjskiej z listy lektur w szkołach. Szantaż – trudno go nazwać moralnym – kierowany jest głównie wobec sportowców. Polska rozpętała burzę z wykluczaniem rosyjskich sportowców z wszelkich rozgrywek na skalę światową. Ale co więcej, uderza nie tylko w dyscypliny, ale w poszczególne osoby. W naszym kraju, gdzie żużel jest jednym z najbardziej popularnych sportów, wielką markę mają rosyjscy żużlowcy (w 2021 mistrzem świata został właśnie Rosjanin Artiom Łaguta, zaś trzecie miejsce zajął Emil Sajfutdinow) – są czołowymi zawodnikami swoich drużyn. Oczywiście pojawił się pomysł wyrzucenia ich z rozgrywek. Minister sportu zaproponował, żeby w Polsce mogli jeździć nadal ci, którzy mają polskie obywatelstwo obok rosyjskiego (dotyczy to obu wspomnianych mistrzów) pod warunkiem odcięcia się od „reżimu Putina”. Żądanie poniżej wszelkiego poziomu, jednak raz, Łaguta już to zrobił (żenujące, ale chodzi o pieniądze liczone w milionach złotych), dwa, dla zaawansowanych w nienawiści, to niedopuszczalne – Rosjan należy wyrzucić hurtowo! Także polscy sportowcy stawiani są pod ścianą przez samozwańczych strażników moralności – do tej pory często zupełnie anonimowych tzw. dziennikarzy sportowych, którzy na głównych portalach propagandy znaleźli wreszcie swoje pięć minut. Nie wiem, jak poradzą sobie Maciej Rybus (żona Rosjanka) i Sebastian Szymański, grający w Rosji, szantażowani przez bandę pismaków, ale Grzegorz Krychowiak uległ i próbuje rozwiązać kontrakt z Krasnodarem. Obiektem ataku jest grająca w Kaliningradzie jedna z najlepszych polskich siatkarek Malwina Smarzek. Byli sportowcy też muszą się odliczyć w deklaracji antyrosyjskiej. Uczynił to już Adam Małysz, a rozsądni na początku Zbigniew Boniek i Jan Tomaszewski po wylewie bluzgów pod swoim adresem, potulnie dołączyli do chóru jedynie słusznych głosów. Zaiste, kiedy amok minie najciekawsza będzie lista nie tych, co ulegli, ale tych, którzy nie ulegli obłąkanej akcji nienawiści. Obecnie Boniek atakowany jest, że jako wiceprezes UEFA nie głosował za wyrzuceniem również drużyn białoruskich z rozgrywek (chociaż nie głosował za tym również przedstawiciel Ukrainy!), bo – uwaga – jak pisze osobnik, którego nazwiska nie warto wymieniać, „wydawało się, że wobec zbrodniarzy wojennych UEFA stanie tam, gdzie cały wolny świat”. Nie wiem, czy kiedy „wolny świat” bombardował Belgrad, bądź dokonywał zagłady Iraku na podstawie intencjonalnie sfałszowanych „dowodów” na broń masowego rażenia, ów osobnik nie sikał jeszcze w majtki, ale tragedię Libii z pogwałceniem rezolucji ONZ, czy okupację Afganistanu oraz części Syrii, powinien pamiętać. Nie przypominam sobie jednak, aby w którymkolwiek z tych przypadków ówcześni dziennikarze sportowi w ogóle poruszali temat usunięcia z rozgrywek międzynarodowych sportowców amerykańskich w związku z zachowaniem ich państwa. Jak zwykle, obowiązuje etyka sytuacyjna, a amerykańscy hegemoni są poza prawem. Hipokryzja w pełnej krasie. Ale nienawiść ma także gorszą twarz od fałszywego moralizatorstwa wynajętych pismaków. Nasi koledzy, znajomi i nieznajomi padają ofiarą bezpośrednich, bezprawnych ataków, zarówno fizycznych, jak i na ich cześć i dobre imię. Oto kolega Kamil Klimczak zostaje pobity na ulicy Łodzi przez nazistów mieniących się nacjonalistami. Kolega Krystian Jachacy z rodziną, we własnym mieszkaniu pada ofiarą ataku podobnych nazistów wspieranych przez Ukraińców – bandyci próbują sforsować drzwi a następnie niszczą je obraźliwymi napisami. Gdzie jest „Nigdy więcej” i inne organizacje tak zawsze zatroskane o polski antysemityzm? Gdzie rzecznik praw obywatelskich i policja? Okazuje się, że „naziole” biorą sobie za cel ludzi, których poglądy są im wstrętne, śledzą ich i dopuszczają się ataków. Jak długo odpowiednie służby będą czekać? Aż ktoś – nie daj Bóg – zginie albo zostanie ciężko ranny? Wreszcie pomyje wylewane na ludzi inaczej myślących i ostracyzm. Zasłużona autorka, dziennikarka z wieloletnim stażem i dorobkiem, obecna też od czasu do czasu na łamach „Myśli Polskiej”, pani Zofia Bąbczyńska-Jelonek, osoba o ugruntowanych poglądach, mająca prawo do ich posiadania i wyrażania zagwarantowane (tylko na papierze?) przez konstytucję, stała się obiektem szczególnie chamskich ataków internetowego bydła kryjącego się bohatersko za pseudonimami. Wyjątkowo ordynarne chamstwo idące w parze z żałosnym tchórzostwem. Przepraszam P.T. Czytelników, ale jesteśmy dorosłymi ludźmi, dlatego przytoczę słowa anonimowego bydła w całości: zdjęcie p. Zofii i napis „Tak wygląda jebana ruska kurwa”. Prawda, że miło. Facebook nie znalazł powodu do zawieszenia owego chama. Co więcej, jeszcze większym schamieniem wykazali się dziennikarze Radia Szczecin, którzy z nieukrywaną satysfakcją podjęli temat wspierania reżimu Putina przez p. Bąbczyńską-Jelonek i wysmażyli tekst, w którym wypowiada się sam Stanisław Żaryn, który stwierdził, że wpisy „prorosyjskie” są skandaliczne. Zapewne jego pojęcie o wolności słowa odpowiada jego prawdziwie fascynującej obsesji antyrosyjskiej. Przy okazji dziennikarzyna z Radia Szczecin postanowił dobić p. Zofię podając, że karierę swoją rozpoczynała w PRL (straszne po prostu! ciekawe, gdzie karierę robili rodzice pana dziennikarza, zaś on sam pracuje w Szczecinie, mieście przyłączonym przez Stalina do Polski Ludowej, później nazwanej PRL- wstyd!) a jej nieżyjący mąż (Ireneusz Jelonek) był naczelnym „Kuriera Szczecińskiego” „po stanie wojennym”. Rzecz w tym, że Ireneusz Jelonek był naczelnym „Kuriera” w latach 1974-1990, a nie tylko po stanie wojennym. Jak to? Dezinformacja w zwalczaniu putinowskiej dezinformacji? Dodatkowo ów człowiek chwali się donosikiem do FB na panią Zofię (donosikiem, bo nie podobają mu się jej poglądy, zaś p. Zofia nikogo nie obraża). Dodatkowym dowodem na niecną działalność p. Zofii ma być fakt, że sympatyzuje z „oskarżonym o szpiegostwo na rzecz Rosji” Mateuszem Piskorskim. Przy okazji ze strony Radia Szczecin dowiadujemy się, że Szczecin zerwał umowę partnerską z Murmańskiem, a Świnoujście z miastem Swietłyj w Obwodzie Kaliningradzkim. W zastępstwie Świnoujście zawarło umowę z ukraińskim Truskawcem, gdzie stoi okazały pomnik Stepana Bandery. Pani Zofia nie jest sama. Nasza droga koleżanka Agnieszka Piwar opisywała z jakim atakiem chamów ma również do czynienia. Z ostracyzmem spotkał się m. in. pisarz Piotr Sawicki, z którym wydawnictwo rozwiązało umowę po zamieszczeniu przez niego nieprawomyślnych komentarzy na temat wojny. Wreszcie coś tak abstrakcyjnego, że nie wydaje się realne, ale to niestety prawda. Teatr Wielki – Opera Narodowa w Warszawie w specjalnym oświadczeniu obwieściła o odwołaniu premiery i spektakli „Borysa Godunowa”. Podpisał się dyrektor Mariusz Treliński. Filharmonia szczecińska rozświetliła się na niebiesko-żółto i postanowią zrezygnować z koncertu utworów Piotra Czajkowskiego na rzecz… hymnu Ukrainy. Podobno zaczęła się też dyskusja nad wyrzuceniem z listy lektur Dostojewskiego i Bułhakowa, bo tuż przed wojną Centralna Komisja Egzaminacyjna wskazała jako na obowiązkowe wymagania egzaminacyjne w latach 2023/24 „Zbrodnię i karę” oraz „Mistrza i Małgorzatę”. Ma to działać na uczniów jak płachta na byka. Prowadzący blog nauczyciel kpi: „Jeśli CKE nie zareaguje na te żądania, za chwilę wśród uczniów objawi się ktoś na miarę Roberta Lewandowskiego i ogłosi, że wyrzuca rosyjskie dzieła z kanonu. Nie będzie przygotowywał się ze znajomości rosyjskiej literatury do egzaminu maturalnego. I co wtedy? Co mam robić jako nauczyciel, gdy uczeń odmówi czytania? Niechże minister się ruszy i nałoży sankcje, a problem zostanie rozwiązany”. Bluzgi płyną na rosyjskie restauracje w Polsce. Zmieniana jest nazwa „ruskie pierogi”, co najlepiej świadczy o poziomie tłuszczy, której się to nie podoba. Troglodyci nie wiedzą, że są to pierogi ruskie od Rusi Czerwonej, czyli dzisiaj terytorium Ukrainy. No, a np. tego, że 120 lat temu byli jeszcze jacyś Rusini, to trudno wymagać od matołków. Przecież oni wiedzą, że Ukraina ma ponad tysiąc lat a może i więcej. Na koniec świadectwo prosto z portalu teatralnego, od którego można i trzeba wymagać więcej. A dostaje się tylko tyle, na ile stać schamiałą polską pseudointeligencję. Pewna pani pisze: „Dziś podświetlone na żółto-niebiesko gmachy europejskich stolic wydają się wstydliwym pomnikiem niemocy zachodniego świata. Chciałabym wierzyć, że mimo wszystko są dla Ukrainy światełkiem nadziei. Ale nie ma co się łudzić, po tej stronie granicy nikt nie odwoła zapustów. Dlatego proponuję grę towarzyską na ostatnie dni karnawału: pisanie listu do Putina. Rodzinnie, w pracy, przy piwie i w przedziale. Pełna wolność skojarzeń, wulgaryzmy mile widziane. Słowa mają moc, choćby terapeutyczną”. Oglądałem mecze Pucharu Polski w kopanej. Kibole pewnie czytają portale teatralne, bo na trybunach widniał wielki baner (nie przeszkadzał najwyraźniej sędziemu) „chuj w dupę Putinowi”. I to by było na tyle

. Adam Śmiech